czwartek, 3 grudnia 2009

Drugi teledysk Pablopavo - Dym Dym

W sieci można już oglądać teledysk do kolejnej piosenki z albumu Pablopavo. Utwór nosi nazwę "Dym Dym". Za obraz odpowiada grafik uhonorowany statuetką festiwalu Yach Film 2009, Łukasz "Rusek" Rusinek.

- To jest historia o... wyjściu na szluga - śmieją się artyści - o patrzeniu na kogoś bliskiego gdy nas już nie ma.

O solowej płycie lirycznego innowiercy pisałem jeszcze przed wydaniem „Telehonu”. Album nadal zbiera entuzjastyczne recenzje mediów muzycznych i literackich. Moją recenzję znajdziecie tutaj. A nienasyconych pięknymi około-reggae'owymi brzmieniami oraz recenzją zapraszam do lektury wywiadu.

środa, 2 grudnia 2009

Sidney Polak prezentuje nowy klip

"Już od dziś możesz oglądać najnowszy wideoklip Sidneya Polaka w serwisie www.orangemusic.pl i telefonach komórkowych sieci Orange na wap.orange.pl Reżyserem teledysku jest Piotr Onopa, a w rolę tytułowej Natalii wcieliła się znana tancerka i aktorka Ania Bosak" - informuje EMI Music Poland




Klip do "Natalii" został utrzymany w miłej dla oka czarno-białej konwencji. Na temat samej płyty Sidneya Polaka rozpisywałem się tutaj.

wtorek, 1 grudnia 2009

Zdjęcie tygodnia

Ok, by urozmaicić nieco bloga wprowadzam nowy dział - "Zdjęcie tygodnia". Dziś pierwsze z nich.

O magii photoshopa przekonali się miłośnicy poczytnych pism dla panów. Panie nie są gorsze, bo w pismach dotyczących mody, również mogły obejrzeć ładnie odchudzone komputerowo modelki. A oto jeden z przykładów:





Dla photoshopa wszystko jest możliwe, nawet usunięcie sutka :-) Super naturalnie hłe hłe

Science fiction niejedno ma imię vol. 1

9

Shane Acker do spółki z Timem Burtonem skroili przyjemną w odbiorze animację, zachwycają wizją postapokaliptycznego świata, w którym gałganki walczą o przetrwanie ze zrobotozowanymi kościotrupami i Maszyną odbierającą duszę. Jedynym mankamentem obrazu jest powtarzalność pomysłów, których inspiracji należy doszukiwać się w "Terminatorze", "Wallem", animacjach Beksińskiego oraz obrazach Hieronima Bosha. Forma niestety przerosła treść, a Dziewięć, choć ratuje kukiełki przed zagładą, nie jest w stanie uchronić pomysłodawców przed narzekaniami niedopieszczonych widzów.




Surogaci (Surrogates)

„Surogaci” podejmują ciekawy temat ludzkiej przyszłości, w której nie będziemy już spotykali się w świecie rzeczywistym. Będziemy mieli za to możliwość wiecznego wyglądania pięknie i poczucia nieśmiertelności. Zamiast sami wychodzić rano po bułki do sklepu będziemy mieli możliwość wysyłania własnego surogata, kierowanego przez nas z domowego łóżka. Film tak naprawdę nie opowiada o niczym. Ot, kolejny klon miałkiego filmu z fabułą łączącą inspiracje „Terminatorem”, „Matrixem” i „Ja, Robot”, z mężnym Brucem Willisem. Zamiast ciekawej historii mamy widowiskowe sceny akcji. A pytanie: „co stanie się z ludzkością?”, pozostaje nadal bez odpowiedzi.

sobota, 28 listopada 2009

"Dom zły" - bardzo dobry!

Byłem wczoraj w kinie na nocy filmowej, na której zaprezentowano dwa obrazy Wojciecha Smarzowskiego – „Wesele” i premierowy „Dom zły”. Frekwencja była zatrważająca, co dowodzi, że polskie kino nie cieszy się dużą popularnością. Ale Smarzowski? Toż to Gombrowicz filmu, który obdziera polskość z patosu, wytyka, obśmiewa, znajduje autentyczność w negatywach życia. Reżyser posiada ironiczny dystans, wyśmiewa negatywne przejawy polskości, ale przy okazji stara się przekazać treści uniwersalne, dotykające każdego człowieka.

W najnowszym filmie Smarzowskiego („Dom zły”) mamy okazję spróbować bardziej zepsutego egzystencjalnego bigosu niż w „Weselu”. Odór dobiegający z ekranu towarzyszy nam przez cały seans. Każdy chyba lubi wąchać cudze smrody, więc tu dostanie go w nadmiarze. Smarzowki zgotował nam dzieło sensoryczne, czyli z jednej strony doznania wyczuwalne za pomocą zmysłów, z drugiej strony fabuła stopniowo dawkuje emocje. A z chaty wciąż unosi się smród… Nie chcę zdradzać szczegółów, by nie psuć doznań, ale moim zdaniem warto obejrzeć!





piątek, 27 listopada 2009

Cała prawda o trailerach... i bikini

Zdjęcia i podpisu zamieszczonego pod nim chyba nie trzeba komentować :)



KaCeZet & Dreadsquad do odsłuchu na MySpace

Cała płytka - "Stara szkoła" - KaCeZeta nagrana z udziałem MMF'a z łódzkiego soundsystemu Dreadsquad już do odsłuchu na MySpace.

Musicie to sprawdzić! Muzycznie album oscyluje wokół stylistyki reggae, raggamuffin, ska, dub.


http://www.myspace.com/kacezet

czwartek, 26 listopada 2009

Od kogo czerpią Chemical Brothers?

The Chemical Brothers to już niemal duet kultowy w światku muzyki elektronicznej. Mają dryg to pięknych dźwięków, ale jeśli zastanawialiście się kiedykolwiek, gdzie należy szukać inspiracji, to już podpowiadam... THE BEATLES! Tak, moi mili. To panowie z The Beatles dali początek wielu muzycznym stylom. Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości niech sprawdzi koniecznie poniższy utwór:




"Tomorrow never knows" pochodzi z albumu "Revolver" wydanego w 1966 roku.

Urodziny babci Tiny!

Tina Turner - nasza muzyczna babcia - kończy dziś 70 lat. Wszystkiego najlepszego dla najlepszej babci pod słońcem.

Tina-Maszyna rządzi!

Styloojeden!

Jako że dobrą muzykę trza promować, a tym bardziej twórczość własnych ziombli, to właśnie prezentuję wam nowy hip-hopowy skład wprost ze śląskiego Mikołowa. Chłopaki mają więcej niż "kilogram pomysłów" na siebie, więc proponuję obserwować co u nich!

Debiut - wiosna 2010?


środa, 25 listopada 2009

Horace Andy & Alpha - Two Phased People

Czekało się osiem lat na premierę, ale chyba nikt nie powie, że nie było warto....





Wracam

Wracam! Niczym feniks z popiołów się odradzam. Lepiej trzymajcie rękę na pulsie, pupie lub kobiecych piersiach. Jak kto woli, prawda? :)

wtorek, 6 października 2009

Jesus Christ Superstar

Poniższa recenzja pochodzi sprzed sześciu lat. Jednak pamięć o musicalu "Jesus Christ Superstar" pozostała we mnie na tyle długo, że pragnę podzielić się wami emocjami z tamtego czasu. Mam nadzieję, że przynajmniej odrobinę was zachęcą.

"Jesus Christ Superstar" to jedno z największych dzieł autorstwa Andrew Lloyd Webbera i Tima Rice’a. Światowa premiera musicalu w 1971 roku stała się wielkim wydarzeniem. Musical doczekał się wielu inscenizacji w całym świecie. Za jedną z najbardziej efektownych uważa się inscenizację premierową, którą opracował Tom O’Horgan. Dużą popularność zdobył także film przedstawiający musical w uwspółcześnionej formie wydany 1973 r., a wyreżyserowany przez Normana Jewisona. W Polsce po raz pierwszy spektakl zaprezentował w roku 1987 r. Teatr Muzyczny w Gdyni. Teraz można go oglądać także w chorzowskim Teatrze Rozrywki.

Musical "Jesus Christ Superstar" to rock-opera opowiadająca o ostatnich chwilach życia Jezusa Chrystusa od nauczania ludzi, przez uzdrowienia, modlitwę w Ogrójcu, aż do ukrzyżowania i zmartwychwstania. Na cóż mam streszczać tę historię skoro każdy szanujący się katolik powinien znać dzieje Syna Bożego, który zginął za nasze grzechy na krzyżu i odkupił nasze dusze. Zajmijmy się więc samym spektaklem.




Gra aktorska, w tym światowej sławy musicalu spolszczonym przez Wojciecha Młynarskiego i Piotra Szymanowskiego, w polskiej wersji zainscenizowanym i wyreżyserowanym przez Marcela Kochańczyka, jest po prostu wyśmienita. Chorzowski "Jesus Christ Superstar" to istne teatralne cudo. Aktorzy świetnie kreują postaci, które grają. W tytułowej roli oglądamy Macieja Balcara (wokalistę bluesowo-rockowej grupy Dżem). Frontman Dżemu został obdarzony świetnym głosem i ma niewątpliwie osobowość sceniczną. Jego Chrystus jest postacią charyzmatyczną, promieniującą dobrem, głęboko ludzką i pełną otwartości na drugiego człowieka. Motorem napędzającym całą akcję jest Judasz Iskariota, w którego osobę wcielił się Janusz Radek. Dynamiczny wokal Radka, pełen ekspresji, to jeden z najmocniejszych punktów spektaklu. Oglądając dwie sceniczne „bestie” i słysząc ich śpiew, widza przechodzą przysłowiowe ciary. Ale nie można zapomnieć o innych kreacjach. Szczególnie wzruszająca i pełna prostoty jest Maria Magdalena w wykonaniu Marii Meyer. Gwiazda chorzowskiego Teatru Rozrywki zagrała kobietę po przejściach, która pod wpływem miłości Chrystusa odzyskuje wiarę w potęgę dobra i sens życia. W pamięć zapada również Poncjusz Piłat w wykonaniu Andrzeja Kowalczyka i Król Herod - Jacenty Jędrusik.

Zaletą tego spektaklu jest umiejętne zróżnicowanie scen zbiorowych i kameralnych. Nie chce się wierzyć, że tylu ludzi może zmieścić się na tak nie wielkiej scenie, żywiołowo tańczyć i, że jest to poddane tak wzorowej dyscyplinie. "Jesus Christ Superstar" to inscenizacja piękna, mądra i wspaniale zagrana. Niesamowite układy choreograficzne autorstwa Jarosława Stańka, porywają swoją dynamiką, wymownością i pięknem. A jak świetnie brzmi zespół wokalny! Monumentalne chwilami, rockowe i ostre brzmienie orkiestry pod dyrekcją Jerzego Jarosika dopełnia muzyczną ucztę. Oszczędna, ale bardzo wymowna scenografia Grzegorza Policińskiego zachwyca prostotą i wspaniałym wkomponowaniem się w wizję plastyczną reżysera. Kostiumy Elżbiety Terlikowskiej są równie piękne.

Chorzowski spektakl to prawdziwe show, które oszałamia widza rozmachem, zaskakuje dekoracjami, kostiumami, feerią świateł oraz całkiem nowymi wcieleniami znanych aktorów i gościnnie występujących piosenkarzy. Widowisko, osadzone głęboko w historii biblijnej, w nowej inscenizacji nabrało walorów bliskich ludziom współczesnym. Panowie Andrew Lloyd Webber i Tim Rice stworzyli dzieło niezniszczalne. Duża zasługa w tym samej muzyki, która jest znakomita. Przypomnieć trzeba, że kilka songów z musicalu zyskało ogólnoświatową popularność, m.in. song Marii Madaleny "I don’t know how to love him", tytułowa pieśń "Superstar" (kończąca operę), piosenka Heroda czy też duet Marii i Piotra "Could we start again", please. Wszystko to zostaje w nas, działa na oglądającego i sprawia coś, czego nie da się opisać. Po wyjściu z Teatru Rozrywki po paru minutach, godzinach, czy miesiącach chce się tam wrócić i zapewniam, że się po jakimś czasie się wraca by przeżyć kolejną serię uniesień i obejrzeć niesamowite widowisko.

niedziela, 4 października 2009

Agnieszka Chylińska się starzeje…

Nie będę rozważał kwestii dotyczących stylistycznej zmiany Agnieszki Chylińskiej, czy to związanej z byciem matką, chęcią wyrwania się z muzycznej stagnacji, czy też wniesienia się na fali popularności programu „Mam talent”, w którym pełni rolę szanownej jurorki.

Nie będę rozważał tych kwestii, bo totalna głupota związana z komercyjnym aspektem najnowszego wydawnictwa wokalistki zupełnie mnie nie interesuje, a i nie zamierzam zaprzątać sobie głowy domysłami. Sądząc po postach na kilku forach stwierdzam, że fani stylistyczną odmianą są zupełnie zawiedzeni. Jeszcze przed wysłuchaniem całej płyty, nad którą „Chyła” pracowała wraz z tandemem producenckim Plan B., krzyczą donośnie: DNO! A może tak, szanowni „krytycy” najpierw sprawdziliby longplay, a potem – przekonani o swej racji – skazali artystkę na ścięcie?



I co, żenadka? Chylińska w stylu starej dobrej Reni Jusis? Zanim surowo ocenicie płytę sprawdźcie, co na jej temat ma do powiedzenia sama artystka – tutaj.

A odważniejsze komentarze składajcie po zapoznaniu z albumem. Single nie zawsze oddają charakter longplaya.

Przypominam, że premiera najnowszego albumu odbędzie się 23 października (EMI Music Polska).

piątek, 2 października 2009

Michał Witkowski nowym celebrytą?

Nie zgodzę się z twierdzeniem, że Michał Witkowski próbuje zostać nowym celebrytą. Zwyczajnie mu to nie pasuje. Autor „Lubiewa” jest krytykiem naszej, polskiej, przaśnej rzeczywistości, więc na cóż mu celebryckie życie?

Pisarz Witkowski w ramach promocji nowej powieści swojego autorstwa, „Margot”, wieszczy schyłek inteligencji, zaś Polskę uważa za buraczane pole. W wywiadach przyznaje, że nie lubi homoseksualistów, choć sam jest jednym z nich. Wstrzykuje sobie botoks, odwiedził program Kuby Wojewódzkiego, ale czy chęć zwrócenia na siebie uwagi w czasie premiery własnej powieści jest zbrodnią potrzeby bycia celebrytą? To bezsensowne tematy zastępcze - niby przy okazji premiery „Margot”, ale zupełnie zamazujące dyskusje związane zawartością, treścią i formą.

Witkowskiego się kocha albo nienawidzi. Tak było od lat. Recenzje najnowszej powieści „Margot” dobitnie odzwierciedlają zależność między uwielbieniem a zupełnym, czasem nieprzemyślanym, krytykanctwem. Chyba niektórym za bardzo prawda w oczy kole.

Posłuchaj fragmentu audiobooku czytanego przez Michała Witkowskiego:




Gorąca muzyczna jesień vol. 1

Październik i listopad obfitować będą w premiery płyt artystów, których twórczość znam i szanuję od dłuższego czasu. Jestem więc, tym bardziej uradowany faktem wyjścia na światło dzienne kolejnych, mam nadzieję, doskonałych albumów. Na dobry początek słów kilka o Farben Lehre, Tymonie Tymańskim i Spiętym.


Farben Lehre – Ferajna (Rockers Publishing)

12 października w sklepach pojawi się najnowszy album pionierów polskiego punky-reggae, Farben Lehre. Trzy dni wcześniej w warszawskim Fonobarze zespół zagra koncert promujący wydawnictwo, wraz z zaproszonymi gośćmi: Muniek Staszczyk, Sławek Świderski, Magda Rutkowska. Wydawca zapowiada, że możemy spodziewać się „życiowych” tekstów będących połączeniem humoru z romantyzmem. Tytuł krążka oraz nowy wizerunek mają nawiązywać do klasycznych filmów gangsterskich. Nawet jeśli płyta będzie słaba, to jestem więcej niż pewny, że na koncertach FL zrekompensuje wszelkie braki.
http://www.myspace.com/farbenlehre

Tymon Tymański & The Transistors - Bigos Heart (Biodro Records)

Polski Frank Zappa, czyli szalony Tymon Tymański, wraz z projektem The Transistors ugotował nowy muzyczny bigos. Artysta zaprasza wszystkich chętnych na muzyczną sjestę. Przepis na pyszny bigos Tymańskiego wydaje się prosty: „główka kapusty pełnej intrygujących tekstów, esencjonalny bulion z wywaru na wyrafinowanej muzyce i najlepsze, sprawdzone przyprawy: Leszek Możdżer, Grzegorz Halama, Kuba Staruszkiewicz oraz Daniel Hertzov“. O jego smaku będziemy mogli przekonać się 6 października, w dniu premiery „Bigos Heart“. Wydawca zapowiada, że krązżek „ukazuje nowe, dość klasyczne i refleksyjne oblicze grupy, na którym dominują aranżacje w beatlesowskim tonie“. Tymański zawsze zdradzał fascynację Beatlesami, choć znany jest z kuchni jazzowej i avant-rockowej. Ale dużo ciekawsze są nowe role zaproszonych artystów, którzy będą robili zupełnie coś innego, niż to z czego słyną – popularny artysta kabaretowy, Grzegorz Halama zadziwi nie tylko jako wokalista, ale również i muzyk, z kolei Leszek Możdżer (muzyk jazzowy) udowodni, że potrafi śpiewać. Nie wiem jak wam – mnie już ślinka cieknie.
http://www.myspace.com/tymonandthetransistors

Spięty – Antyszanty (Antena Krzyku / Opensources)

Spięty, czyli Hubert Dobaczewski, filar grupy Lao Che, zdradził szczegóły dotyczące solowej płyty. Artysta zaprezentował okładkę i podzielił się informacją dotyczącą zawartości albumu, w którym znajdziemy eklektyczną muzykę „utrzymaną w szantowo-knajpianym klimacie (...) gdzie miejski folk z a'la kraftwerk'ową elektroniką, a wieloznaczne, nasączone morzem, erotyką i alkoholem teksty, żartobliwe i tragiczne zarazem, prawią o życiu i śmierci”. Znając zamiłowania Spiętego do punkowego brudu ciekaw jestem jego indywidualnego podejścia do szantów. Warto sięgnąć po „Antyszanty” (premiera 16 listopada), bo Spięty zagrał na niemal wszystkich instrumentach: gitarze, basie, banjo, gitarze hawajskiej, a nawet flecie.
http://www.myspace.com/spiety

czwartek, 1 października 2009

Naiwny ekspresjonizm Daszewskiej

Pewien pan, prawdopodobnie autor strony, na jednym z forów internetowych zaprasza do odwiedzenia witryny Dominiki Daszewskiej. Zachęcony ofertą wszedłem i co…a no nic wielkiego, drodzy państwo.

Dokładnie i z wielkim zaciekawieniem przejrzałem wszystkie obrazy i rysunki zamieszczone na stronie http://daszewska.pl/ , ale z przykrością musze stwierdzić, że nic mnie nie urzekło, nie chwyciło za serce, nie połechtało duszy wrażliwej. Pani Dominika ma talent, ale moim skromnym zdaniem, nie potrafi w pełni go wykorzystać. Zarówno obrazy, jak i rysunki czy ilustracje wydają mi się strasznie akademickie. Wiele z nich sprawia wrażenie niedopracowanych, malowanych pod wpływem chwili, opętania myśli chaotycznymi wizjami. Jedne są naiwne, drugie zbyt realistyczne. Niewątpliwie mają w sobie przyciągającą widza dynamikę, ale twórczość pani Daszewskiej jawi się jako twórczość artysty dopiero poszukującego, jeszcze nie do końca zdecydowanego. Ogromnie jednak wierzę, że to się zmieni.

Freakowa Armia

Jeszcze nie opadły emocje po wydanej w tym roku doskonałej płycie formacji Armia, "Der Prozess", a muzycy zapowiadają już premierę kolejnego dzieła.

Album zostanie prawdopodobnie zatytułowany "Freak" i ukaże się na przełomie października i listopada 2009 - informuje strona http://armia.art.pl. Jestem uradowany tą informację, bo Tomasza Budzyńskiego cenię niemal jak żadnego polskiego poetę rocka, a i armijna muza przyprawia mnie o gęsią skórkę.


"Der Prozess" inspirowany powieścią Franza Kafki pt. "Proces" zaskoczył wszystkich wysoką formą muzyczno-tekstową. Część krytyków i fanów obwieściło ją nawet mianem najlepszej w twórczości Budzego i spółki. Dodatkowo lider formacji zaostrzył apetyt na nowy album, umieszczając na forum zespołu kilka zdjęć ukazujących artystów przy pracy. Jeśli mnie wzrok nie myli, to okazuje się, że w nowych utworach usłyszymy prawdopodobnie byłych muzyków Armii - Roberta Brylewskiego i Sławka Gołaszewskiego. Niedawno zespół zapowiadał, że na krążku pojawi się dużo gości, ale nie przypuszczałem, że będą nimi akurat oni. Czad!

poniedziałek, 28 września 2009

Che Guevara i Lenin znikną z koszulek?

Niebawem za posiadanie symboli totalitaryzmu faszystowskiego, socjalistycznego czy jakiegokolwiek innego będą grozić odsiadki. Lepiej schowajcie swoje koszulki z Che Guevarą, bo sejm zmienił właśnie prawo.

Nasi posłowie wpadli w wir pracy i zaostrzają wszystkie przepisy, które tylko da się zaostrzyć. Dostanie się pedofilom, dresiarzom z nożami, ale również neonazistom i skrajnym komunistom. Według artykułu 256 kodeksu karnego za propagowanie totalitarnego ustroju groziło dotychczas dwa lata pozbawienia wolności. Warto zatem zwrócić uwagę na poprawkę nr 29, strona 9 : "Tej samej karze podlega, kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, nabywa, przechowuje, posiada, prezentuje, przewozi lub przesyła druk, nagranie lub inny przedmiot (...) będące nośnikiem symboliki faszystowskiej lub innej totalitarnej."

W jakim celu o tym wspominam? Ponieważ zacząłem poważnie obawiać się o artystów - muzyków, filmowców, malarzy, grafików, autorów komiksów, że będą musieli zrezygnować z inspiracji totalitarnymi systemami. Jak wówczas taki Tarantino nakręciłby skądinąd świetne "Bękarty wojny"? Na szczęście okazuje się, że artyści mogą spać spokojnie. Symbole bestialskich reżimów można prezentować, jak i produkować, jeśli jest to "działalność artystyczna, edukacyjna, kolekcjonerska lub naukowa". W każdym razie okazuje się, że jedną z najwyraźniejszych ikon popkultury - Ernesto "Che" Guevara - nie zniknie tak szybko z młodzieżowej odzieży. Polskie władze zakazując noszenia koszulek z podobizną "romantycznego" rewolucjonisty mogłyby narazić się ponownie na śmieszność, ale kto wie, czy nie znajdzie się jakiś cwany prokurator, który i w tym wypadku będzie dopatrywał się przestępstwa. Trudno byłoby wyobrazić sobie głupszy sposób na głoszenie młodym ludziom historycznej prawdy.

Alternatywne dzwonki

Pokaż mi swój dzwonek, a powiem ci kim jesteś... W dzisiejszych czasach dzwonek w telefonach komórkowych to kwintesencja naszej osobowości, istota tego kim jesteśmy, co lubimy lub co nas śmieszy. Ja osobiście nie stanę murem za tym twierdzeniem, jednak przyznam mu nieco racji. Obecnie nikt nie ma problemu w wyborze najlepszego dźwięku wydobywającego się z naszych komórek, ale wielu z nas wspomina i rozrzewnieniem wspomina czasy nudnych i okropnych dzwonków. Tfuuu!!! Na szczęście czasy te minęły i nie wrócą więcej - ojj, nie!!!








Każdy sam może decydować, jaki dzwonek zarzuci sobie w komóreczce i często zdarza się tak, że za naszą ulubioną melodyjkę trzeba zapłacić kilka złodziszy. Tylko jaki mamy wybór? Firmy oferujące tego typu usługi proponują jedynie stare, ograne hity, lub zupełne nowości świeżo zdobywające listy przebojów. Widać taki target... Jakie wyjście mają fani alternatywnych brzmień? Jedno! Nazywa się... TONE SHARED.

Ze strony Tone Shared możemy ściągnąć nietuzinkowe dzwonki naszych ulubionych, nowobrzmieniowych artystów, m.in. Pole’a, Luomo, Andrew Peklera, Thomasa Brinkmanna, Andreasa Tilliandera, Beige, Atoma Hearta, Gundrun Gut, Jacka Sienkiewicza, 8 rolek oraz Telefon Tel Aviv. Wszystkie dzwonki są dostępne w formacie mp3 i w zależności od artysty mają różną długość. Najważniejsze jednak, że zostały udostępnione zupełnie za darmo.

20. Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier

W Łódzkim Domu Kultury po raz dwudziesty odbędzie się Międzynarodowy Festiwal Komiksu i Gier. W dniach od 2 do 4 października 2009 roku będzie można podziwiać wszelkiego rodzaju komiksy, zakupić gadżety i przyjrzeć się bliżej grom komputerowym.




Udział w imprezie potwierdzili goście z kraju oraz z zagranicy. Pojawią się m.in.: Zbigniew Kasprzak, Grażyna Fołtyn-Kasprzak, Jean Dufaux, Philippe Delaby, Andre-Paul Duchateau, Mythic, Marvano, Hendrik Dorgathen, Aleksandar Zograf, Igor Baranko.

Poszczególne części festiwalu będą się odbywać w ŁDK, Manufakturze, Textilimpexie i Hali Expo. Poza oficjalną częścią MFKiG istnieje możliwość obejrzenia wystaw autorów, którzy pojawią się na imprezie - m.in. w ŁDK oraz Muzeum Włókiennictwa.

Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Sean Kingstone w Polsce

Sean Kingston, słodki grubasek z Jamajki, podbijający zachodnie listy przebojów, zagra 1 grudnia w Polsce.





Koncert odbędzie się w warszawskim Palladium. Sprzedaż biletów ruszy 30 września! Pytanie tylko, czy w ogóle warto się szarpnąć i wybierać na show Jamajczyka? Najnowsza płyta Kingstona, zatytułowana "Tomorrow", niestety rozczarowuje banalną przebojowością, sztucznością, tętni okropnością produkcji JR Rotema i RedOne'a oraz nieudanie dobranymi gośćmi: Wyclef Jean i Good Charlotte. Czyha tylko na zdobycie list przebojów i na nastolatki, które poproszą rodziców o kieszonkowe, by zakupić płytę dla dwóch singli. Co ja też piszę, będą wolały ściągnąć album z sieci. A nawet jeśli nie ukradną longplaya, to przynajmniej legalnie ściągną single, bo Sean jako jeden z nielicznych potrafi zadbać o własnych fanów, ofiarując im w prezencie single w formacie mp3.


Zamiast słuchać pseudo połączeń pop z dancehallem lepiej sprawdźcie premierowe albumy Seana Paula ("Imperial Blaze") oraz Matisyahu ("Light"). Ale kto wie, może Kingstone nie zawiedzie warszawskiej publiczności?

Naznaczony" - najlepszy polski serial?


Twórcy seriali postawili sobie w końcu poprzeczkę bardzo wysoko. "Naznaczony" jest nowatorskim projektem, który zadziwia realizacyjnym rozmachem i plejadą gwiazd. To nowy wymiar polskiego serialu?

Tytułowego Naznaczonego, czyli Tadeusza Krala, gra Piotr Adamczyk. Bohater prowadzi z pozoru idealne życie, wraz ze swoją małżonką Mileną (Anna Dereszowska) i córeczką Natką (Julia Wróblewska). Spełnia się jako nauczyciel matematyki, ma poważanie u współpracowników. Ale pewnego dnia jego życie diametralnie się zmienia. Wraz rodziną wybiera sie ba rejs statkiem na Bornholm, ale tuż przed wypłynięciem dowiaduje się, że musi pilnie wrócić do Warszawy. Żoną z córką kontynuują dalszą podróż. W drodze do stolicy Tadeusz dowiaduje się, że statek, którym podróżowały Milena z Natką narażony jest na sztorm. Matematyk śpieszy pomóc rodziny, ale spotyka tajemniczego Nieznajomego, zawiadamiającego go, że nadszedł czas zapłaty za dawne grzechy.

Tak zaczyna się interesująca historia człowieka, który w obliczu niebezpieczeństwa jest gotów na wszystko. Wspomnienia, od których pragnął uciec, wrócą ze zdwojoną siłą. Jedyne żeby to pokonać to wyjawienie prawdy. Ale czy Krala będzie stać na taką odwagę? W końcu trudno wygrać człowiekowi z siłami nadprzyrodzonymi.

Historia Tadeusza inteligentnie zotała powiązana z innymi bohaterami serialu, który również spotykają Nieznajomego. Wszyscy muszą zmierzyć się z własnym sumieniem i w konsekwencji zapłacić za grzechy z przeszłości. Heroiczna walka samotnego bohatera stawiającego czoło własnej bezradności wobec niezwykłej mocy wroga kończy się zwyciętwem dobra nad złem.

Emisja serialu odbywa się od 9 września, w kążdą środę, o godzinie 21.30 na antenie telewizji TVN. Scenariusz "Naznaczonego" budzi zaciekawienie i nie trąci obyczajową sztucznością, dlatego szczególnie warto go zobaczyć. Tym bardziej, że oprócz wymienionych nazwik w obsadzie filmu pojawili ię m.in. Tamara Arciuch, Marcin Dorociński, Andrzej Grabowski, Anna Korcz, Daniel Olbrychski, Przemysław Sadowki, Dorota Segda, Jerzy Skolimowski, Borys Szyc, Zbigniew Zamachowski oraz Robert Więckiewicz.

Wprawdzie dużo tu niedoskonałości, ale należy pogratulować twórcom serialu chęci poszukiwania. Szkoda tylko, że autorzy scenariusza nie pozostawili więcej niedopowiedzeń. Od pierwszego odcinka informują widza, z czym będzie miał do czynienia – nieznajomy w czerni, tajemnicze znaki, martwa dziewczyna. Chciałoby się krzyknąć: „Litości!”. Łopatologia znana z pierwszego odcinka serialu, na szczęście została zastąpiona akcją i dramatyzmem. I o to chodzi - polski serial wychodzi z marazmu.

Mistrz Pablopavo solo

26 września nakładem Karrot Kommando ukazała się solowa płyta jednego z głosów Vavamuffin zatytułowana "Telehon".

PablopavoWydawnictwo zostało już docenione przez wybitną postać polskiej sceny literackiej, Marcina Świetlickiego, który o płycie napisał w ten sposób: "No, wreszcie, wreszcie ktoś, kto rymuje inteligentnie i wrażliwie, głos ma jak należy, muzykę smaczną, naprawdę za dużo było już tych cwaniakowatych, niezbyt mądrych matołów, przyszedł Pablopavo i świat odtąd będzie trochę inny." Trudno nie zgodzić się ze słowami lidera grupy Świetliki. Pablopavo zaskoczył nie tylko literacką formą tekstów, ale również wyborem muzyki, którą przygotował projekt Ludziki. Połowa utworów z krążka jest już do odsłuchania na Myspace w tym miejscu www.myspace.com/pablopavo . Nieszablonowe płyty w polskiej muzyce sceny reggae nie zdarzają się często, więc tym bardziej cieszę się na samą myśl o zaznajomieniu z "Telehon".

Warto również nadmienić, że doskonały animowany teledysk autorstwa Łukasza "Ruska" Rusinka do singla o tym samym tytule co płyta, nominowany został do nagrody 18 festiwalu polskich videoclipów Yach Film 2009 w kategorii Debiut Realizacyjny.

Raggowa piosenka literacka? Tego jeszcze w Polsce nie było! Gorąca premiera.

Gwiazdy w toalecie i surrealistyczne wariacje

W swoim pierwszym wpisie nie będę zawracał wam głowy, jakie treści będziecie mogli tutaj znaleźć. W końcu świadczy o tym sama nazwa bloga...


Bez zbędnego zanudzania polecam wam stronę młodego uzdolnionego plastycznie i obdarzonego wykwitnym poczuciem humoru Grzegorza K. Autor zaprasza nas do publicznej szalety, w której spotkamy zwykłych ludzi, postacie ze świata sztuki i rozrywki, jak i filmowych bohaterów. Cykl "The Toilet" polecam szczególnie osobom lubiącym podpatrywać innych przez dziurkę od klucza, ale fani reality shows powinni również znaleźć coś dla siebie. Wszystko co chcielibyście wiedzieć o toalecie, ale boicie się zapytać znajdziecie na http://thetoilet.bloog.pl/ .

Przy okazji zapraszam na drugi blog Grzegorza - tp://ae416.daportfolio.com/gallery/142331 . Przeglądając interesujące obrazki namalowane akwarelami kontynuujące "chore" wizje surrealistów i ekspresjonistyczną radość kolorów, aż chciałoby się krzyknąć: "Surreal is real!".