W sieci można już oglądać teledysk do kolejnej piosenki z albumu Pablopavo. Utwór nosi nazwę "Dym Dym". Za obraz odpowiada grafik uhonorowany statuetką festiwalu Yach Film 2009, Łukasz "Rusek" Rusinek.
- To jest historia o... wyjściu na szluga - śmieją się artyści - o patrzeniu na kogoś bliskiego gdy nas już nie ma.
O solowej płycie lirycznego innowiercy pisałem jeszcze przed wydaniem „Telehonu”. Album nadal zbiera entuzjastyczne recenzje mediów muzycznych i literackich. Moją recenzję znajdziecie tutaj. A nienasyconych pięknymi około-reggae'owymi brzmieniami oraz recenzją zapraszam do lektury wywiadu.
czwartek, 3 grudnia 2009
środa, 2 grudnia 2009
Sidney Polak prezentuje nowy klip
"Już od dziś możesz oglądać najnowszy wideoklip Sidneya Polaka w serwisie www.orangemusic.pl i telefonach komórkowych sieci Orange na wap.orange.pl Reżyserem teledysku jest Piotr Onopa, a w rolę tytułowej Natalii wcieliła się znana tancerka i aktorka Ania Bosak" - informuje EMI Music Poland

Klip do "Natalii" został utrzymany w miłej dla oka czarno-białej konwencji. Na temat samej płyty Sidneya Polaka rozpisywałem się tutaj.

Klip do "Natalii" został utrzymany w miłej dla oka czarno-białej konwencji. Na temat samej płyty Sidneya Polaka rozpisywałem się tutaj.
Etykiety:
Ania Bosak,
Piotr Onopa,
Sidney Polak,
teledysk
wtorek, 1 grudnia 2009
Zdjęcie tygodnia
Ok, by urozmaicić nieco bloga wprowadzam nowy dział - "Zdjęcie tygodnia". Dziś pierwsze z nich.
O magii photoshopa przekonali się miłośnicy poczytnych pism dla panów. Panie nie są gorsze, bo w pismach dotyczących mody, również mogły obejrzeć ładnie odchudzone komputerowo modelki. A oto jeden z przykładów:

Dla photoshopa wszystko jest możliwe, nawet usunięcie sutka :-) Super naturalnie hłe hłe
O magii photoshopa przekonali się miłośnicy poczytnych pism dla panów. Panie nie są gorsze, bo w pismach dotyczących mody, również mogły obejrzeć ładnie odchudzone komputerowo modelki. A oto jeden z przykładów:
Dla photoshopa wszystko jest możliwe, nawet usunięcie sutka :-) Super naturalnie hłe hłe
Etykiety:
moda,
photoshop,
popkultura,
Zdjęcie tygodnia
Science fiction niejedno ma imię vol. 1
9
Shane Acker do spółki z Timem Burtonem skroili przyjemną w odbiorze animację, zachwycają wizją postapokaliptycznego świata, w którym gałganki walczą o przetrwanie ze zrobotozowanymi kościotrupami i Maszyną odbierającą duszę. Jedynym mankamentem obrazu jest powtarzalność pomysłów, których inspiracji należy doszukiwać się w "Terminatorze", "Wallem", animacjach Beksińskiego oraz obrazach Hieronima Bosha. Forma niestety przerosła treść, a Dziewięć, choć ratuje kukiełki przed zagładą, nie jest w stanie uchronić pomysłodawców przed narzekaniami niedopieszczonych widzów.
Surogaci (Surrogates)
„Surogaci” podejmują ciekawy temat ludzkiej przyszłości, w której nie będziemy już spotykali się w świecie rzeczywistym. Będziemy mieli za to możliwość wiecznego wyglądania pięknie i poczucia nieśmiertelności. Zamiast sami wychodzić rano po bułki do sklepu będziemy mieli możliwość wysyłania własnego surogata, kierowanego przez nas z domowego łóżka. Film tak naprawdę nie opowiada o niczym. Ot, kolejny klon miałkiego filmu z fabułą łączącą inspiracje „Terminatorem”, „Matrixem” i „Ja, Robot”, z mężnym Brucem Willisem. Zamiast ciekawej historii mamy widowiskowe sceny akcji. A pytanie: „co stanie się z ludzkością?”, pozostaje nadal bez odpowiedzi.
Shane Acker do spółki z Timem Burtonem skroili przyjemną w odbiorze animację, zachwycają wizją postapokaliptycznego świata, w którym gałganki walczą o przetrwanie ze zrobotozowanymi kościotrupami i Maszyną odbierającą duszę. Jedynym mankamentem obrazu jest powtarzalność pomysłów, których inspiracji należy doszukiwać się w "Terminatorze", "Wallem", animacjach Beksińskiego oraz obrazach Hieronima Bosha. Forma niestety przerosła treść, a Dziewięć, choć ratuje kukiełki przed zagładą, nie jest w stanie uchronić pomysłodawców przed narzekaniami niedopieszczonych widzów.
Surogaci (Surrogates)
„Surogaci” podejmują ciekawy temat ludzkiej przyszłości, w której nie będziemy już spotykali się w świecie rzeczywistym. Będziemy mieli za to możliwość wiecznego wyglądania pięknie i poczucia nieśmiertelności. Zamiast sami wychodzić rano po bułki do sklepu będziemy mieli możliwość wysyłania własnego surogata, kierowanego przez nas z domowego łóżka. Film tak naprawdę nie opowiada o niczym. Ot, kolejny klon miałkiego filmu z fabułą łączącą inspiracje „Terminatorem”, „Matrixem” i „Ja, Robot”, z mężnym Brucem Willisem. Zamiast ciekawej historii mamy widowiskowe sceny akcji. A pytanie: „co stanie się z ludzkością?”, pozostaje nadal bez odpowiedzi.
sobota, 28 listopada 2009
"Dom zły" - bardzo dobry!
Byłem wczoraj w kinie na nocy filmowej, na której zaprezentowano dwa obrazy Wojciecha Smarzowskiego – „Wesele” i premierowy „Dom zły”. Frekwencja była zatrważająca, co dowodzi, że polskie kino nie cieszy się dużą popularnością. Ale Smarzowski? Toż to Gombrowicz filmu, który obdziera polskość z patosu, wytyka, obśmiewa, znajduje autentyczność w negatywach życia. Reżyser posiada ironiczny dystans, wyśmiewa negatywne przejawy polskości, ale przy okazji stara się przekazać treści uniwersalne, dotykające każdego człowieka.
W najnowszym filmie Smarzowskiego („Dom zły”) mamy okazję spróbować bardziej zepsutego egzystencjalnego bigosu niż w „Weselu”. Odór dobiegający z ekranu towarzyszy nam przez cały seans. Każdy chyba lubi wąchać cudze smrody, więc tu dostanie go w nadmiarze. Smarzowki zgotował nam dzieło sensoryczne, czyli z jednej strony doznania wyczuwalne za pomocą zmysłów, z drugiej strony fabuła stopniowo dawkuje emocje. A z chaty wciąż unosi się smród… Nie chcę zdradzać szczegółów, by nie psuć doznań, ale moim zdaniem warto obejrzeć!
W najnowszym filmie Smarzowskiego („Dom zły”) mamy okazję spróbować bardziej zepsutego egzystencjalnego bigosu niż w „Weselu”. Odór dobiegający z ekranu towarzyszy nam przez cały seans. Każdy chyba lubi wąchać cudze smrody, więc tu dostanie go w nadmiarze. Smarzowki zgotował nam dzieło sensoryczne, czyli z jednej strony doznania wyczuwalne za pomocą zmysłów, z drugiej strony fabuła stopniowo dawkuje emocje. A z chaty wciąż unosi się smród… Nie chcę zdradzać szczegółów, by nie psuć doznań, ale moim zdaniem warto obejrzeć!
piątek, 27 listopada 2009
KaCeZet & Dreadsquad do odsłuchu na MySpace
Cała płytka - "Stara szkoła" - KaCeZeta nagrana z udziałem MMF'a z łódzkiego soundsystemu Dreadsquad już do odsłuchu na MySpace.
Musicie to sprawdzić! Muzycznie album oscyluje wokół stylistyki reggae, raggamuffin, ska, dub.
http://www.myspace.com/kacezet
Musicie to sprawdzić! Muzycznie album oscyluje wokół stylistyki reggae, raggamuffin, ska, dub.
http://www.myspace.com/kacezet
Subskrybuj:
Posty (Atom)
